N razy M
1973. W sierpniu, w świetlicy bloku przy Sedgwick Avenue w Bronksie, Clive Campbell1 gra na imprezie siostry i robi z płytą rzecz, której się nie robi: zamiast piosenki puszcza tylko te kilka sekund, w których zostaje sama perkusja, a kiedy się kończą, puszcza je znowu, z drugiej kopii tej samej płyty. Break w kółko. Płyta grana źle, N razy, żeby z trzech sekund zrobić pięć minut. Nikt tego nie nagrywa, bo nie ma czego: to nie jest utwór, to jest sposób puszczania cudzych utworów. Przez sześć lat istnieje wyłącznie w sali i na kasetach z sali, za które płaci sala. Wytwórnia, która w końcu to tłoczy, robi to jesienią 1979 roku, żeby zarobić na modzie, zanim minie; właścicielka powie to po latach wprost. Moda nie minęła. Została metodą: wziąć cudze sekundy i powtarzać je, aż będą własne. Pół wieku później tak się robi pop.
1994. Trzech ludzi bierze płyty kompaktowe, zamalowuje je flamastrem i wkłada do odtwarzacza, który zbudowano po to, żeby nigdy nie popełnił błędu. Laser się gubi, płyta przeskakuje, zacina się na ułamku sekundy i powtarza go, a to, co wychodzi, ma być muzyką. Zespół nazywa się Oval2, płyta "Systemisch". Radio tego nie puści, bo radio puszcza piosenki, a tu słychać nośnik, który umiera. Ale ktoś to wydaje, we Frankfurcie, wytwórnia nazwana po książce dwóch francuskich filozofów, i przez kilka lat płaci za to, żeby takich płyt wyszło dość, by dało się je ustawić w szeregu i nazwać. Nazwa przychodzi sześć lat później, z Ameryki, w akademickim kwartalniku: estetyka porażki. Od tej chwili błąd odtwarzacza jest brzmieniem. Dziś sprzedaje się go jako plugin, z suwakiem, ile ma go być.
1995. Do roku, w którym się urodziłem, brakowało trzech lat, a w Warszawie było już wszystko: BMG od dwóch lat, Warner i PolyGram od roku, a w tym roku doszły Sony i EMI, które kupiło Pomaton. Pięć filii3 na rynku, na którym dwa lata wcześniej dziewięć nośników na dziesięć było pirackich. Filia ma jedno zadanie i wykonuje je dobrze: bierze gotowy format z centrali i sprzedaje go po polsku. Nie płaci za sześć lat imprez w świetlicy, bo centrala już za nie zapłaciła, gdzie indziej. Kiedy gówno zaczyna się sprzedawać, filia je kupi; tego lata BMG wydało rapera z Kielc i do grudnia poszło pół miliona egzemplarzy. Ale najpierw musi zacząć się sprzedawać. Ogniwo, które płaciło wcześniej, było państwowe i właśnie przestawało istnieć. Siedzę w tym od urodzenia i wiem, jak to brzmi: polskiej muzyce nie brakuje przebojów, brakuje jej gówna. Tego, które jeszcze się nie sprzedaje.
1998. Urządzenie nazywa się Auto-Tune4 i jest na rynku od roku. Zbudował je człowiek od danych sejsmicznych, żeby poprawiać intonację niesłyszalnie: wokalistka śpiewa odrobinę za nisko, pudełko podciąga, nikt nie wie. W londyńskim studiu dwóch producentów ustawia szybkość korekty na zero, poza zakres, do którego urządzenie zaprojektowano, i głos zaczyna przeskakiwać między nutami jak coś, co nie jest głosem. Cher, "Believe". W lutym następnego roku pismo branżowe pyta, jak to zrobili, a oni kłamią: wokoder, pedał gitarowy. Błąd trzeba ukryć, bo jest wstydliwy, a wstyd to dobry znak. Tak wygląda standard dziesięć lat przed standardem. Dziesięć lat później ten sam błąd jest w radiu bez przerwy, ustawiany celowo, i ma nazwę w instrukcji obsługi tego samego urządzenia: efekt Cher. Pudełko robi odtąd dwie rzeczy naraz, tę, do której je zbudowano, i tę, do której je zepsuto, i nikt nie słyszy już różnicy.
2002. Utwór nazywa się "Glitch My Bitch Up"5 i tak go zapamiętałem, chociaż sprawdziłem i nazywa się inaczej. Kid606, chłopak z San Diego, ściąga z sieci "Can't Get You Out of My Head", największy przebój poprzedniego roku, bierze go prawie w całości, psuje w kilku miejscach i wydaje w wytwórni, która łamie prawo i do której sam się nie przyznaje. Recenzent napisze, że z Kylie prawie nic nie zrobił. To prawda, i to jest zbrodnia: gówno polegało na kradzieży w takim samym stopniu jak na glitchu. Przeczytałem o tym, zanim usłyszałem, w książce polskiego krytyka, który napisał o Kidzie, że oddaje mediom to, co od nich dostał, czyli śmieci. Uwierzyłem mu na kredyt, włączyłem i nazwałem to asłuchalnym gównem. Potem wróciłem. Do dziś nie wiem, czy wróciło ucho, czy kredyt.
2021. W listopadzie firma BABY Audio rozdaje za darmo plugin z jednym przyciskiem. Nazywa się Magic Dice6: klikasz i dostajesz losowy pogłos i losowe echo, zawsze ładne, nigdy dwa razy takie samo, obiecują. N sprowadzone do jednego, bo pierwszy rzut ma wystarczyć; nikt nie będzie słuchał dziesięciu tysięcy rzutów, od tego jest algorytm, który wie, co jest ładne. Dziesięć lat wcześniej ten sam przemysł sprzedał glitch jako przycisk, powtórz i zatnij, z patentem. Błąd Ovala z suwakiem. Ucho, które dostaje kostkę rzucającą tylko ładnie, przestaje potrzebować brzydkiego i zaczyna je nazywać. Frazę "asłuchalne gówno" wypowiedziałem pierwszy sam, w słuchawkach, o Kidzie, zanim ucho dogoniło książkę. Nie cytuję nikogo z internetu. Pogarda dla hałasu to ustawienie fabryczne ucha, także mojego, a od listopada 2021 roku można ją pobrać jako plugin.
2026. Pro Tools otwarty, na ścieżce plugin własnej roboty. Ma robić to, czego nie robi żaden z tych, które mam: psuć dźwięk w sposób, nad którym nie mam kontroli, kostka, która rzuca tylko brzydko. Kod pisze model językowy, ja mówię, co ma psuć, i sprawdzam, czy zepsuł. Sprawdzanie wygląda tak: build, zamknij Pro Toolsa, otwórz Pro Toolsa, poczekaj, aż przeskanuje pluginy, wstaw, posłuchaj, nie, jeszcze raz. Nie znam lepszej metody7 i, jak się okazuje, dla tego programu jej nie ma; dla każdego innego jest. Ruszyło. Rzuciłem raz. Z głośników wyszło gówno, które zostało gównem, i to jest ok: jeden pseudolosowy rzut nie jest niczym szczególnym. Żeby był czymś, musiałbym rzucić N razy na M plikach, przesłuchać wszystko i zapłacić za to godzinami, których nikt mi nie zwróci. Nie zapłaciłem. Zamknąłem sesję.
1 Kool Herc (Clive Campbell, ur. 1955 w Kingston): impreza 11 sierpnia 1973 roku w świetlicy bloku przy 1520 Sedgwick Avenue w Bronksie, urządzona przez jego siostrę Cindy jako składka przed nowym rokiem szkolnym; dwie kopie tej samej płyty, powtarzany break. "Rapper's Delight" Sugarhill Gang ukazało się 16 września 1979 roku w Sugar Hill Records, wytwórni założonej w tym samym roku w Englewood w New Jersey przez Sylvię i Joego Robinsonów za pieniądze Morrisa Levy'ego; Sylvia Robinson mówiła po latach, że chciała zarobić na modzie, zanim minie. W styczniu 1980 singiel doszedł do 36. miejsca listy Billboardu. O pierwszą emisję spierają się do dziś stacje z East St. Louis i z Nowego Jorku; pierwszą radiową audycję rapową prowadził od 1979 roku Mr. Magic w WHBI.
2 Oval (Markus Popp, Sebastian Oschatz, Frank Metzger; od 1991 roku): "Systemisch" (Mille Plateaux, 1994) i "94diskont" (1995); płyty kompaktowe zamalowywane flamastrem, ich przeskoki samplowane i przetwarzane. Wcześniej, od 1984 roku, Yasunao Tone psuł płyty perforowaną taśmą klejącą; jego album "Solo for Wounded CD" to jednak rok 1997. Mille Plateaux, frankfurcka wytwórnia Achima Szepanskiego, pod-label Force Inc., wzięła nazwę z Deleuze'a i Guattariego; jej składanka "Clicks & Cuts" wyszła 25 stycznia 2000 roku. Kim Cascone, "The Aesthetics of Failure: 'Post-Digital' Tendencies in Contemporary Computer Music", Computer Music Journal 24 (4), zima 2000, s. 12-18.
3 Pięć filii: BMG Poland 1993; Warner Music Poland 1994, na katalogu Poltonu; PolyGram Polska 1994, na Izabelin Studio Andrzeja Puczyńskiego; Sony Music Entertainment Poland 1995, po zakupie MJM Music; Pomaton, założony w 1990 roku, kupiony przez EMI w 1995. Według ZPAV w 1993 roku ponad 90 procent rynku stanowiły nośniki pirackie, po ustawie o prawie autorskim z 1994 roku 25-30 procent. Liroy, "Alboom", BMG Ariola Poland, kaseta 10 lipca 1995, ponad pół miliona egzemplarzy do końca roku. Kaliber 44 wydał "Księgę Tajemniczą. Prolog" w S.P. Records (1996), Paktofonika "Kinematografię" w Gigant Records (2000): N razy M polskiego rapu zrobiono w małych wytwórniach i na kasetach, filia przyszła po wyniki. Ogniwo państwowe: Jarocin (1980-1994), Lista Przebojów Trójki od 24 kwietnia 1982 roku, Tonpress (KAW), który przestał prowadzić księgi w 1997. Awangarda swoje ogniwo ma, Mózg w Bydgoszczy od 1994, Unsound w Krakowie od 2003; brakuje mostu stamtąd do radia.
4 Auto-Tune firmy Antares wszedł na rynek 19 września 1997 roku; twórca, Andy Hildebrand, doktor przetwarzania sygnałów, wcześniej analizował dane sejsmiczne dla Exxona. "Believe" Cher ukazało się 19 października 1998 roku; producenci Mark Taylor i Brian Rawling. W wywiadzie dla Sound on Sound (luty 1999) Taylor przypisał efekt wokoderowi i pedałowi DigiTech Talker; redakcja pisma dopisała później, że chodziło o Auto-Tune z szybkością korekty ustawioną na zero, a instrukcja Auto-Tune 5 nazywa to ustawienie "Cher effect". Standardem wokalnym zrobił go T-Pain na "Rappa Ternt Sanga" (2005).
5 Kid606 (Miguel Trost De Pedro, ur. 1979 w Caracas, dorastał w San Diego): "Smack My Glitch Up", szósty utwór płyty "The Action Packed Mentallist Brings You the Fucking Jams" (Violent Turd, 2002), złożonej z plików ściągniętych z sieci P2P. Violent Turd to nieoficjalny pod-label jego wytwórni Tigerbeat6 (założonej około 2000 roku), nominalnie nowozelandzki; Pitchfork nazwał go "copyright infringing", a Kid606 zaprzecza, by miał z nim cokolwiek wspólnego; ten sam recenzent napisał, że utwór "barely manipulates Kylie Minogue". Jedynym samplem jest "Can't Get You Out of My Head" (Parlophone, 8 września 2001, autorzy Cathy Dennis i Rob Davis, numer jeden w czterdziestu krajach); Prodigy jest tylko w tytule, "Smack My Bitch Up" wyszło 17 listopada 1997. Moja pamięć zamieniła "glitch" na "bitch" i zostawiam to tak, jak zapamiętałem. Rafał Księżyk, "Wywracanie kultury. O dandysach, hipsterach i mutantach", Czarne, 2018.
6 Magic Dice (BABY Audio, 17 listopada 2021, za darmo): przycisk "randomize" i suwak proporcji, silnik pogłosu, echa i modulacji z ich pluginu Spaced Out, formaty VST, AU i AAX; hasło producenta: "you'll never hear the same result twice". iZotope Stutter Edit (styczeń 2011), zaprojektowany z producentem BT, który na technikę stutter editu ma amerykański patent numer 8 145 496; to jego cięcia, ponad tysiąc, słychać na "Pop" NSYNC z maja 2001 roku, rok przed Kidem: pop żuł glitch, zanim glitch ugryzł pop. W 2019 roku Jon Caramanica napisał w New York Timesie, że 100 gecs zmieniają biegi jak Kid606 albo Venetian Snares; sami muzycy hyperpopu Kida nie wymieniają, więc linia od śmieci do popu jest zdaniem krytyka.
7 Pro Tools skanuje pluginy wyłącznie przy starcie; nie ma w nim polecenia ponownego skanowania, jest kasowanie pamięci podręcznej i restart. Niepodpisany plugin AAX nie załaduje się w handlowej wersji programu, do testów Avid wydaje osobną wersję Pro Tools Developer. Hosty dla formatów VST3 i AU, choćby AudioPluginHost z biblioteki JUCE albo REAPER, skanują bez restartu. Ten akapit strona czyta z własnego pliku źródłowego w chwili budowania i pokazuje bez renderowania.
